Listy z podróży, Strona główna

Caminowe zapiski

Spotkania

Melodyjnie przeplatają się głosy, choć słów już nam wiele nie trzeba. Idziemy w miękkości spojrzeń, w rytmie kroków, w ożywczym śmiechu, we łzach na policzkach, w łyku kawy. Równi sobie. Bliscy sobie. Znani, nieznani sobie. Niesiemy historie, przeżycia, opowieści, w których nawzajem odnajdujemy siebie. Tkamy płachtę dziękczynienia. Między nami światło. I zapach wiosny.

Stół

Zaledwie płaski blat i kilka nóg, a przy nim całe życie! Gromadzi nas, odżywia nas, zaprasza do ucztowania! Żywo woła “Usiądź i rozsmakuj się w tej chwili!” Zasiadamy więc obsypani darami natury i człowieka. I tak, rozkoszujemy się! Świętują nasze zmysły, świętują nasze ciała. I znów plotą się nici.

Natura

Rozkołysane liście falują w delikatnym tańcu z wiatrem. Od kilku minut mają swą osobistą widownię. Z oddali niesie się głos ptaków. Przenika nas zieleń i błękit, choć nienazwane palety barw, które odbieramy. Trwamy w objęciach ziemi, w bliskości z naturą. Początkowo nasza towarzyszka, teraz my jej towarzyszymy.

Oddech

W końcu da się usłyszeć: ‘zauważ mnie, jestem tutaj, jestem z tobą’. Wdech. Wydech. Harmonia doskonała. Nic więcej nie trzeba.

Chwila

Zupełnie zwyczajna. Prosta, może nawet i banalna. Nieznany jej blask fleszy i salonowy blichtr. A jednak zadziwia. Zachwyca. I błyszczy. A przy tym rozpala ostrość widzenia i słyszenia.

Droga

Mierzona w kilometrach, krokach, zużytych plastrach, podniesionych kamykach i tych pozostawionych. Mierzona w uczuciach zachwytu i zwątpienia. Mierzona w myślach “dam radę”, “nie dam rady”. Mierzona w tysiącach wypowiedzianych słów. I w momentach ciszy.

Santiago

Bijące serce Camino – jesteśmy.

 

O mnie