Spotkania, Strona główna

Żyj. W każdej chwili żyj

Stara mosiężna klamka stawia opór pod mymi palcami. Dopiero mocniejszy uścisk dłoni sprawia, że ciężka framuga ustępuje. Nie trzeba dzwonka, skrzypiące drzwi informują domowników o moim przybyciu. Ledwo przekraczam próg, a już wita mnie mała dziewczynka. Pokazuje mi pieska, którego tuli i głaszcze na rękach. Opowiada o psotach i figlach swojego przyjaciela. Jej oczy promienieją dziecięcą beztroską. Z kuchni dobiega pośpieszne ‘dzień dobry’. To gospodyni, która właśnie gotuje obiad dla pozostałych domowników. Jest bardzo zajęta. Znam drogę, udaję się więc przez długi, przytłaczający korytarz do usytuowanego na końcu mieszkania pokoju. W radosnych podskokach towarzyszy mi anielskiej urody blondynka. Nie opuszcza mnie na krok.

Podchodzę do łóżka, na którym leży nestorka rodu. Kobieta nie ma nóg, a jej ciało pokrywają rany. Słyszę charczący oddech, który uniemożliwia swobodne mówienie. Okazuje się, że kobieta w letnich przeciągach zachorowała na zapalenie płuc. Widzę, że jej usta chcą coś wyrazić, chcą jeszcze uchwycić myśl, nazwać ją, oddać, podarować, przekazać. Tam wewnątrz toczy się walka, a ja zaraz będę świadkiem tego, jak wola umysłu ustąpi woli ciała. Starsza pani nie jest w stanie wydobyć z siebie dźwięku. Widzę, jak przyjmuje to z pokorą. Chwytam ją za dłoń, nic więcej nie mogę uczynić. Pozostaje nam spojrzenie, które nieraz wyraża więcej niż tysiąc słów. Tak jest i teraz. Nasza mowa zawarta jest w tym spojrzeniu. Patrzę w oczy pełne ciekawości i wnikliwej uwagi. Myślę “ileż w nich zaciekawienia!”. Przypomina mi się też nasza ostatnia rozmowa. Przypominają mi się słowa, które jeszcze zdążyły być wypowiedziane: “Żyj. W każdej chwili żyj”.

Porusza mnie szacunek i troska, jaką otoczona jest kobieta. I ten dziecięcy uśmiech. Pełen życia. Tak jak chciała starsza pani. Żegnam się ze smutkiem ale i spokojem. Przez ciemny korytarz kieruję kroki do trzeszczących drzwi. Za plecami zostawiam zapach słodkiej zupy, podskoki dziewczynki, codzienną krzątaninę domowników. Codzienny rytm. W swych troskach i radościach. Tutaj, gdzie śmierć i życie żyją obok siebie.

 

O mnie